Chmura szelfowa i silna burza nad Łomżą. 25.06.2017

Jedna z bardziej zaskakujących burz, którą dane nam było obserwować. Na radarach nie wyglądała bardzo okazale. Jednak od dawna wiemy, że nie wolno lekceważyć żadnej, nawet najmniejszej burzy. Tym razem było podobnie.

chmura szelfowa

Chmura szelfowa nad Łomżą

Burza pojawiła się dość nagle 25 czerwca 2017 roku w okolicach Kolna. Kierowała się szybko w stronę Łomży. Czasu mieliśmy niewiele. Sprzęt fotograficzny w ręce i biegiem na jedno z wybranych stanowisk obserwacyjnych. Po chwili pojawiła się poszarpana i dynamiczna chmura szelfowa.
Co za piękna paszcza pożerająca miasto krzyknąłem!

chmura szelfowa
Chmura szelfowa nad Łomżą.

Zachodzące słońce nadawało nadchodzącej komórce burzowej abstrakcyjnego wyglądu. Chmury pociemniały, natomiast sam rdzeń opadowy zaczynał mienić się na pomarańczowo. Poniżej zdjęcia gdy chmura szelfowa była już praktycznie nade mną. Niestety nie miałem tym razem schronienia, więc zabezpieczyłem rzeczy w wodoszczelnej torbie (aparat i obiektyw mamy wodoodporne) i robiłem kolejne ujęcia. Budynki pochylone, ponieważ zdjęcia robione obiektywem szerokokątnym.

Silna burza nad punktem obserwacyjnym

Pioruny uderzały coraz bliżej. Słychać w oddali było szum silnego wiatru i opadów deszczu. Ale wokół mnie jeszcze cisza.

chmura szelfowa
Bok chmury szelfowej.

Gdy nagle wiatr się zerwał. Najwyższy zanotowany poryw wiatru prostoliniowego 103 km/h. Następnie uderzenie silnego deszczu. To jedno z ostatnich zdjęć zrobionych chmurze szelfowej od boku. Widać w oddali opadające smugi opadowe. Niestety więcej zdjęć z tej perspektywy nie byłem w stanie zrobić.

chmura szelfowa
Bok chmury szelfowej.

Na sam koniec, cały mokry, tonący w zacinającym deszczu przetarłem szybko obiektyw ostatnią suchą chusteczka, którą miałem gdzie w kieszeni kurtki i zrobiłem poniższe zdjęcie. Widać na nim oddalającą się w stronę Ostrowi Mazowieckiej postrzępioną chmurę szelfową, chowająca się za smugami nawalnych opadów deszczu.

chmura szelfowa
Chmura szelfowa chowająca się za smugami opadowymi.

Tym razem bez filmów oraz relacji. Po prostu nie było na to czasu. Zawsze w takich sytuacjach podbramkowych najważniejsze są zdjęcia.

Zapraszamy do naszych innych obserwacji.